Blog > Komentarze do wpisu
Robert Enke, czyli nierówna walka z czarnym psem

Od pierwszych piłkarskich kroków, stawianych jeszcze w Jenie, wiadomo było, że Robert Enke może zajść daleko. Nikomu nie przyszło jednak do głowy, że burzliwa, ale pełna mniejszych i większych sukcesów kariera zakończy się w sposób tak nagły i brutalny.

W przypadku biografii Roberta Enke “Życie wypuszczone z rąk” już samo zabranie się za lekturę jest zadaniem wymagającym świadomej, trudnej decyzji. Sięgając bowiem po książkę Ronalda Renga większość piłkarskich kibiców na świecie zna już jej zakończenie, a ci nieświadomi – przynajmniej w przypadku polskiego wydania - poznają je po zapoznaniu się z okładką i znajdującymi się na niej opisami.

Opublikowana nad Wisłą nakładem Wydawnictwa Sine Qua Non (które swoją drogą od kilku lat z dużym entuzjazmem i godną pochwały częstotliwością wykonuje znakomitą robotę w promocji literatury od tematyce sportowej, zwłaszcza piłkarskiej, ale nie tylko), biografia jednego z najbardziej utalentowanych niemieckich bramkarzy ostatniej dekady zaczyna się niemal poetycko (przytaczany jest nawet wiersz autorstwa Enkego), ale szybko staje się lekturą ciężką, trudną w przyswojeniu, zwłaszcza przez osoby, które mogłyby oczekiwać kolejnej, typowej biografii piłkarskiej. Paradoksalnie jednak, trudno się od tej książki oderwać.

Samej piłki nożnej, choć kariera Robbiego była burzliwa i obfita w wiele zwrotów akcji, jest tu ze strony na stronę coraz mniej. Na pierwszy plan wysuwa się bowiem walka bramkarza, między innymi Benfiki Lizbona czy Hannoweru 96, z czarnym psem. Mianem tym określił depresję, ponoć za Winstonem Churchillem, Matthew Johnstone, autor książki “Mój Czarny Pies. Depresja”.

W życiu Enkego czarny pies pojawia się bardzo szybko, ale przez długi czas mało kto zdaje sobie sprawę z jego istnienia. W końcu pochodzący z Jeny zawodnik od dziecka był raczej skryty, zamknięty w sobie, poważny. Dlatego pierwsze objawy choroby były trudne do zaobserwowania nawet dla jego najbliższych. “Życie wypuszczone z rąk” to dramatyczne studium jednego z najgroźniejszych zaburzeń psychicznych pokazujące jak najdrobniejsze nawet zdarzenia mogą wpłynąć na stan zdrowia, ale też losy człowieka zaatakowanego przez czarnego psa.

Kariera piłkarska Enkego naznaczona była wzlotami i bolesnymi upadkami. Niemiecki golkiper ostatecznie zawsze bronił się jednak swoimi umiejętnościami, talentem i profesjonalizmem, czego dowodem fakt, że mimo postępującej choroby, był w stanie wywalczyć sobie miejsce w bramce reprezentacji kraju. Los go jednak nie oszczędzał. Śmierć córeczki, po ciężkiej dwuletniej walce o jej zdrowie, wywrzeć musiała olbrzymi wpływ na i tak zszarganą już psychikę Robbiego.

Czarne myśli, brak wiary we własne umiejętności czy paraliżujący strach, z różną intensywnością, ale towarzyszyły Enkemu przez niemal całą karierę zawodową. Biografia napisana przez Ronalda Renga pierwotnie miała być wspólnym projektem autora i samego Enkego, świadectwem walki z depresją i swego rodzaju poradnikiem, mającym pomóc innym w walce z własnymi demonami. Niestety, jego główny bohater nie zdążył jej wydać - przegrał bowiem najważniejszą walkę swojego życia, choć wcześniej z tylu opresji wychodził zwycięsko.

Portret osoby zbyt wrażliwej, by żyć, jest wstrząsającym świadectwem zmagań człowieka z chorobą niezwykle podstępną i wyjątkowo bezwzględną. Studium Renga pełne jest przy tym wnikliwych obserwacji, relacji naocznych świadków, osób najbliższych Enkemu, ale też obserwatorów z różnych zakątków świata, którzy spotkali na swojej drodze Robbiego. Osiągnięty przez autora efekt jest przez to jeszcze bardziej porażający, a obraz tak ludzki, że czytelnik do końca wierzy, że finał będzie zupełnie inny od tego, o którym krzyczały nagłówki gazet w listopadzie 2009 roku…

Lektura obowiązkowa, nie tylko dla fanów sportu czy adeptów psychologii. Tę tragiczną historię poznać powinien każdy świadomy człowiek.

image
 

 

sobota, 06 lutego 2016, marcinolczyk1986

Polecane wpisy

Komentarze
2016/02/06 11:31:53
Znam temat,znam Osobe,(jako obserwator i troche kibic,najwazniejszych rozgrywek) mimo,ze ksiazki nie czytalam,ale zamierzam kupic.
Jeszcze duzo wczesniej jawil mi sie Robert Enke jako "dziwna osoba",znaczy te oczy zawsze smutne i jakby pelne strachu jakiegos.I od dawna nie pasowalo mi w Nim wiele,osobiscie bylam zdruzgotana wiadomoscia o formie samobojstwa(jako pogarda do siebie).Natomiast sam fakt samobojstwa w zasadzie mnie specjalnie nie zdziwil.Dlatego wciaz nie rozumiem,ze najblizsi,zona,matka ,ojciec.....tak pozno rozeznali temat.Niezrozumiale dla mnie.
W wielu przypadkach,w wielu nie pomylilam sie w ocenie.Juz tej nawet na poczatku...i tak mam do dzis.To nie zadne jasnowidztwo.